Konkurencję indywidualne na Mistrzostwa Europy w bilardzie 10 bil się zakończyły. W nich świetne rezultaty osiągnęli Polacy w składzie: wśród panów: Szymon Kural, Wojciech Szewczyk, Mateusz Śniegocki, Konrad Juszczyszyn, Daniel Macioł. Wśród Pań barw Biało-czerwonych broniły: Oliwia Zalewska oraz Monika Ząbek.
Kobiety

Od płci pięknej rozpoczynamy podsumowanie tych Mistrzostw i od oczywiście pierwszej rundy. W niej Ząbek pokonała swoją rywalkę Yazgarikan do 0. Niestety Zalewska nie miała tyle szczęścia i od razu przegrała swój mecz 3:6 z Aną Gradišnik. To oznaczało, że swojego szczęścia i utrzymania swoich szans na dobry wynik musiała poszukać w drabince przegranych.

Tam Oliwia najpierw dość pewnie, bo wynikiem 6:2 pokonała Belgijkę Willaerts i później wygrała do zera z Litwinką Lukoševičienè. Tym sposobem wróciła z dalekiej podróży i dalej miała szansę na medal. W międzyczasie Monika zwyciężyła z Azerką Miną Nasirovą 6:3 i obie panie awansowały tym sposobem do 1/16.

W tym momencie nie było już miejsca na błąd. Porażka oznaczała pożegnanie się z turnieju. Na nasze szczęście ten moment jeszcze nie nadszedł ani w tej, ani w następnej rundzie. Zalewska utrzymała presję rywalki w meczu z Niemką Steiner – 6:4 oraz pokonała Finkę Virtanen, gdzie ze stanu 1:3, wyciągnęła ten mecz, nie pozwalając już rywalce na wygranie jakiejkolwiek partii. Ząbek za to najpierw bez problemu pokonała Saarinen, a później wymęczyła zwycięstwo ze Szwajcarką Volery po deciderze.

W ćwierćfinale Oliwia Zalewska mogła się zrewanżować, ponieważ otrzymała dokładnie tę samą osobę, co w przegranym pojedynku w pierwszej rundzie, czyli Anę Gradišnik. Tym razem Zalewska weszła w ten mecz zdecydowanie lepiej. Wygrała pierwsze trzy partię, a później kontrolowała wynik i wygrała 6:3. Z kolei Ząbek musiała uznać wyższość Iny Kaplan i to dość boleśnie – 1:6.

Została więc gra o najwyższe cele, a w nim Zalewska, która mimo przegranego pierwszego meczu, wywalczyła co najmniej brązowy medal. W walce o finał zaliczyła jednak poważny falstart. Przegrała pierwsze 4 z 5 partii i wydawało się, że to będzie koniec marzeń. Nic jednak bardziej mylnego. Oliwia w niewiarygodny sposób wróciła do tego meczu i wygrała go 6:4. W finale mogła się po raz kolejny zrewanżować. Tylko tym razem za swoją koleżankę z reprezentacji, bo w wielkim finale spotkała Inę Kaplan. Niestety po raz kolejny Niemka nie pozostawiła szans Polce, wygrywając 6:2, co oznaczało, że Oliwia Zalewska wróciła do kraju z Mistrzostw Europy ze srebrnym medalem.

Mężczyźni

Do 1/32 włącznie Polacy wyciągnęli absolutnego maksa z tych Mistrzostw. Jako naród przegraliśmy bowiem tylko jeden mecz i to przez pechowe losowanie, gdzie w 2 rundzie odbyło się polskie starcie. Lepszym z pary Juszczyszyn z Kural okazał się ten pierwszy, wygrywając 8:6. Każde spotkanie do wspomnianej rundy kończyło się zwycięstwem Biało-czerwonych zawodników. Juszczyszyn poza swoim kolegą z reprezentacji pokonał Kartowikromo. Kural wygrał z Kanatlarem, Borankanem oraz Šolą. Macioł okazał się lepszy od Teittinena, Matikainena i Vičiča. Szewczyk pokonał Aligullu, Grilo oraz Varbankova, a Śniegocki wygrał z Bartolem, Terziciem oraz Kartalem.

Jednak to, co dobre szybko się kończy i w 1/16 wyraźnie przetrzebiło Polaków. Juszczyszyn nie podołał Regliemu, Szewczyk przegrał z Peceljem, Śniegocki musiał uznać wyższość Grilo, a Kural został zmasakrowany w meczu z Pinkjačem. Nasz honor uratował Daniel Macioł, który jako jedyny awansował do 1/8, nie dając przy tym żadnych szans Niemcowi Laszkowskiemu – 8:1.

Najtrudniejsza jak się miało później okazać, przeprawa czekała Macioła w kolejnej rundzie. Daniel zmierzył się w niej z Bośniakiem Ajdinem Pinkjačem. Bardzo dobry początek był Polaka. Prowadził najpierw 2:0, żeby później swoje prowadzenie podwyższyć do nawet 3 punktów – 6:3. Niestety wtedy Ajdin wziął się do roboty. Wygrał kolejne 4 z 5 partii i doprowadził do decidera. W nim na nasze szczęście z kolei więcej zimnej krwi zachował Daniel.

Od ćwierćfinału aż do końca Polak pokazał, dlaczego należało się spodziewać wiele po nim i jak mocną ma psychikę. Im dalej w turnieju, tym z coraz większą dominacją wykazywał się przy stole. Pokonał, najpierw Gruzina Aviakana 8:2, a później Szwajcara Schneidera 8:3. Jednak mało kto mógł przypuszczać, co się stanie w finale. Daniel już wcześniej pokazywał się z dobrej strony, ale nie takiej, aby w walce o złoto nie stracić nawet jednej partii. Kompletnie zmiażdżył przeciwnika, nie pozostawiając po nim suchej nitki i został Mistrzem Europy w 10 bil.