W środę siatkarki z Łodzi mierzyły się w Pucharze CEV z Chieri w rewanżowym starciu 1/4 finału. W 1 meczu Włoszki wygrały 3:1, więc Polki, by móc wierzyć w awans, musiały nie dopuścić rywalki do zwycięstwa w 2 setach.
Reale Mutua Fenera Chieri’76
Künzler, Alberti, Nemeth, Nervini, Cekulaev, Van Aalen, Spirito (L)
PGE Budowlani Łódź
Grabka, Damaske, Lelonkiewicz, Storck, Butrez, Planinsec, Łysiak (L)
Początek spotkania był bardzo gościnny ze strony gospodyń, gdyż to Budowlane zaczęły od prowadzenia 7:3 po asie serwisowym Lelonkiewicz. Niestety to, co dobre, to dość szybko się skończyło. Zawodniczki Chieri w połowie seta rozpoczęły kontrofensywę, zdobywając 4 punkty z rzędu przy zagrywce Van Aalen i wychodząc na dość pokaźne prowadzenie – 18:15. Włoszki utrzymały tę przewagę do końca pierwszej odsłony rywalizacji, która zakończyła się wynikiem 25:18.
Przebieg 2 partii był iście identyczny. Tutaj również to siatkarki z Łodzi na samym początku wypracowały aż 5 punktową przewagę, po ataku Butrez. Wszystko jednak po to, aby po plasie w siatkę Damaske był już remis po 13 i już do końca tej części gry, aby nie istniały siatkarki reprezentującą polski klub. Po ataku Nervini było 22:18, a ten set, dosłownie parę akcji później, zakończyła z przechodzącej piłki Cekulaev – 25:19. W ten sposób stało się pewne, że Łodzianki odpadają z europejskich pucharów w tym roku.
Trzeba było jednak mecz dobrać do końca, a kibice mogli mieć wrażenie, jakby co najmniej byli w jakiejś pętli czasu lub mieli dejavu. Jeśli chodzi o sam wynik, można bowiem powiedzieć, że były to 3 takie same partie. Powtórzyło się to, że z początku Budowlane były na kilkupunktowym prowadzeniu – 9:5, jak i to, że mniej więcej w połowie seta ich rywalki je dopadały – po 13, by wkrótce później same wypracować przewagę – 20:15 dla Chieri, by później zamienić ją w zwycięskiego seta – 25:18. Choć Łódź walczył tym razem o jak najmniejszy wymiar kary, tak nie udało się odwrócić pętli, jaka wystąpiła w tym spotkaniu.
Zostaw komentarz