fot. Wojciech Standerski
W chińskim Ningbo trwa ostatnia prosta Ligi Narodów siatkarzy. Jako pierwsi w półfinałach zameldowały się Słowenia i Japonia, a dzisiaj o godzinie 13:30 czasu polskiego do gry wkroczyli broniący tytułu Polacy. Ich ćwierćfinałowym rywalem była nieprzewidywalna Ukraina.
Biało-Czerwoni grają o strefę medalową po wyczerpującym maratonie. Połowę lipca spędzili na turnieju w Chicago, skąd wrócili na krótkie zgrupowanie do Spały, by zaraz potem polecieć do Chin. Największym wyzwaniem dla kadry Nikoli Grbicia była nagła zmiana kontynentów oraz walka z 13-godzinną różnicą czasu.
Mimo zmęczenia Polacy to główni kandydaci do złota. Fazę zasadniczą skończyli na drugim miejscu z bilansem 9 zwycięstw i 3 porażek. Do obrony tytułu potrzebują już tylko trzech wygranych kroków.
Ukraina to absolutny debiutant w finałach i rewelacja rozgrywek. Choć są najmniej doświadczeni, nie można ich lekceważyć. W tym roku ograli już Brazylię i Włochy, a w fazie zasadniczej zmusili Polaków do walki w tie-breaku.
Polacy od początku zdominowali mecz w Ningbo. Skuteczne ataki Wilfredo Leona i Bartłomieja Bołądzia oraz szczelny blok szybko dały naszej reprezentacji wysokie prowadzenie.
Choć Ukraińcy próbowali odpowiadać technicznymi zagraniami Janczuka, Polacy w pełni kontrolowali sytuację na siatce. Dynamiczne ataki Bartłomieja Lemańskiego, świetne rozegranie Marcina Komendy i pewna obrona Jakuba Popiwczaka nie dały rywalom szans. Liczne błędy serwisowe Ukrainy ułatwiły Biało-Czerwonym szybkie i pewne wygranie pierwszego seta.
Początek drugiej odsłony był wyrównany, ale z czasem Ukraińcy wypracowali przewagę dzięki kontrom Dmytro Janczuka i blokom Jurija Semeniuka. Straty próbował odrabiać Wilfredo Leon, który napędzał polską grę skutecznymi atakami. W końcówce kluczową akcję przeprowadził Ołeh Płotnycki – jego precyzyjny atak dał Ukrainie piłkę setową przy stanie 22:24. W ostatniej akcji Polacy postawili na Leona, jednak ten został zablokowany, co przypieczętowało wygraną podopiecznych Raula Lozano 25:22.
Trzecia partia była dominacją Polaków. Od początku budowali przewagę dzięki świetnej grze Wilfredo Leona i Bartłomieja Bołądzia. Po asie Tomasza Fornala (16:11) o przerwę poprosił trener Raul Lozano, jednak Polacy utrzymali rytm i uciekli na 20:13. W końcówce Ukraińcy zniwelowali stratę do dwóch punktów (22:20), na szczęście mistrzowie Europy zachowali zimną krew, a wygraną przypieczętował Bołądź.
W ostatniej, czwartej odsłonie atomowe ataki Wilfredo Leona oraz skuteczna gra Bartłomieja Lemańskiego i Bartłomieja Bołądzia szybko dały Biało-Czerwonym prowadzenie 10:6. Ukraińcy nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie funkcjonujący polski blok.
W drugiej części seta dystans jeszcze wzrósł. Po asie serwisowym Tomasza Fornala było 16:11, a rywale, na czele z Olehem Płotnyckim, pozostali bezradni wobec taktyki Marcina Komendy. Końcówka należała do Polaków – Leon doprowadził do stanu 20:13, a cały mecz zakończył się efektowną wygraną w czwartym secie do 17.
W walce o finał reprezentacja Polski zmierzy się ze Słowenią, która w ćwierćfinale pokonała Turcję 3:0.
Polska – Ukraina 3:1 (25:22, 22:25, 25:20, 25:17)
Polska: Komenda, Bołądź, Jakubiszak, Lemański, Leon, Fornal, Popiwczak (libero) oraz Firlej, Sasak, Śliwka, Semeniuk;
Ukraina: Szczurow, Płotnicki, Semeniuk, Jańczuk, Szczytkow, Tonkonoh, Pampuszko (libero) oraz Synystia, Kisiliuk, Tupczij, Boiko (libero).