Tymek Kucharczyk oficjalnie rozpoczął nową erę w swojej karierze. Podczas weekendu polski kierowca zadebiutował w serii Indy NXT, stanowiącej bezpośrednie zaplecze legendarnej serii IndyCar, jako pierwszy Polak rywalizujący na tym szczeblu amerykańskich wyścigów jednomiejscowych.
Treningi
Tymek już w treningach pokazał się z bardzo dobrej strony. Osiągnął tam kolejno 8 i 3 rezultat, co było wspaniałą prognozą przed dalszą częścią nie tylko tego weekendu, ale i całego sezonu.
Kwalifikacje
Kucharczyk wystartował w drugiej grupie. Osiągnął swój najlepszy czas całej rundy, wykręcając czas 1:05.4028 i w swojej grupie był 3. Wśród pozostałych kierowców, tylko 2 uzyskało lepszy rezultat, więc ostatecznie Polak zakończył kwalifikacje na 5 pozycji.
Wyścig
Tymek zaliczył genialny start. Awansował bowiem tuż po nim na 3 miejsce. W trakcie tego wyścigu mieliśmy serię neutralizacji. Najpierw odpadł Etter, później Monteiro, następnie Roe zderzył się ze swoim kolegą z zespołu Koolenem. Na szczęście Tymka za każdym razem był czujny przy wznowieniach i za każdym razem utrzymywał swoje miejsce na podium. W międzyczasie przed nim trwała pasjonująca walka o zwycięstwo między Nikitą Johnsonem a Maxem Taylorem, którą na swoją korzyść rozstrzygnął pierwszy z wymienionych.
– Jestem bardzo zadowolony z tego, jak przepracowaliśmy ten pierwszy weekend w USA. Debiut w Indy NXT to dla mnie ogromny krok i spełnienie jednego z najważniejszych sportowych celów, a start na tak wymagającym torze jak St. Petersburg dał mi mnóstwo cennych informacji. To zupełnie inne ściganie niż w Europie – bardziej fizyczne i wymagające ciągłej koncentracji. Cieszę się, że od początku trzymaliśmy mocne tempo, co pozwoliło od razu walczyć o podium i dowieźć trzecie miejsce do mety – mówi Tymek Kucharczyk po swoim pierwszym starcie.
Zostaw komentarz