W 5. kolejce koszykarskiej Ligi Mistrzów warszawska Legia podejmowała przed własną publicznością litewski Rytas Wilno. Mistrzowie Polski pomimo walecznej postawy przegrali z faworyzowanym rywalem w samej końcówce, 77:79, przegrywając trzeci mecz w europejskich pucharach. Bohaterem stołecznej drużyny mógł zostać Andrzej Pluta, który na niespełna 3 sekundy przed końcem nie trafił rzutu osobistego na remis.

Legia Warszawa przystapiła do piątego spotkania w koszykarskiej Lidze Mistrzów po pierwszej w sezonie porażce na parkietach Orlen Basker Ligi. Mistrzowie Polski wysoko przegrali na wyjeździe z wrocławskim Śląskiem – 84:98. Kolejnym rywalem warszawian w elitarnych rozgrywkach był litewski Rytas Wilno, który ma w składzie świeżo naturalizowanego reprezentanta Polski – Jerricka Hardinga. Zespół z Wilno wygrał pierwszy mecz z Legią – 93:85.

Początek spotkania w warszawkim Torwadze należał do przjezdnych, który prowadzili 0:7. Po kolejnych akcjach przewaga zespołu z Litwy wzrosła do ośmiu oczek – 14:6. Od tego momentu lepiej w ataki radziła sobie Legia. Celne rzuty Tomaszewskiego i Gravesa dały Legionistom remis. Na koniec kwarty celnie zza łuku trafił Andrzej Pluta, dając prowadzenie Mistrzom Polski po 10 minutach – 25:22.

Druga kwarta zaczęła się od kolejnych ataków gospodarzy, dzięki czemu na początku drugiej części pierwszej połowy Legia prowadziła 35:29. Rytas nie pozostawał dłużny, niwelując wypracową przez warszawian przewagę. Pierwszą połowę zakończył Andrzej Pluta, doprowadzając do remisu – 42:42.

Po zmianie stron inicjatywę przejęli goście z Wilna. Ich przewaga utrzymywała się przez całą trzecią część rywalizacji. Legia mozornie, ale skutecznie i częściowo zmniejszała dystans do rywala, przegrywając po dwóch kwadransach ledwo jednym punktem (w pewnym momencie przegrywali róźnicą ośmiu oczek).

Dużo emocji dostarczyła ostatnia, najważniejsza część spotkania. Tym razem po dwóch trójkach Thompsona Legia prowadziła 72:66, bedąc na dobrej drodze do sprawienia niespodzianki z wyżej notowanym rywalem. Niestety, po raz kolejny przewaga została szybko zniwelowana. W samej końcówce faulowany przy rzucie za trzy punkty był Andrzej Pluta. Reprezentant Polski mógł zostać bohaterem Legii, bowiem, gdyny wykorzystał trzy rzuty osobiste (trafił dwa) to doprowadziłby do remisu (Rytas nie miałby już czasu na kolejną akcję). Niecelny rzut Pluty wpadł w ręce rywali. Rytas wykorzystak jeszcze jeden rzut z linii, wygrywając finalnie 79:77, dzięki czemu są już pewni 1. miejsca w grupie. Dla Legii do trzecia porażka w Lidze Mistrzów, która wciąż daje im nadzieję na awans do strefy play-off jako drugi zespół z Polsce (w sezonie 2017/18 dokonała tego Zielona Góra).

Na boisku wyróżniali się reprezentanci Polski. Andrzej Pluta zdobył 23, a Jerrick Harding 22 oczka, prowadząc swój zespół do zwycięstwa.

5. kolejka Ligi Mistrzów – grupa A:

LEGIA WARSZAWA – RYTAS WILNO 77:79 (25:22, 17:20, 16:17, 19:20)

Warszawa: Pluta 23, Graves 16, Thompson 15, Silins 9, Ponsar 6, Hunter 3, Tomaszewski 3, Shungu 2, Kolenda 0

Wilno: Harding 22, Walker 15, Wiley 10, Masiulis 8, Radzevicius 8, Sargiunas 6, Gudaitis 4, Paliukenas 4, Bruhnke 2