Po dość dobrych wynikach z trudnymi rywalami w meczach Legii i Jagiellonii rozgrywanych o 19, fani polskiej piłki mieli ogromne nadzieje, że Lech pokona bez najmniejszych problemów zespół z Giblartaru – Lincoln Red Imps.
Lecha Poznań:
Mrozek – Gumny, Mońka, Skrzypczak, Moutinho – Ouma, Thordarson, Rodriguez – Fiabema, Agnero, Bengtsson
Lincoln Red Imps:
Hankins – Kolega, Rutjens, Lopes, Nano – Gomez, Mandi, Villacanas – Garcia, De Barr, Dabo

W 13 minucie odbyła się pierwsza groźna sytuacja podbramkowa i była to akcja gospodarzy z Giblartaru, którzy wyprowadzili kontratak, po rzucie różnym Kolejorza. Dokładniej zrobił to Se Barr, który przebiegł pół boiska, ale przymierzył jedynie w poprzeczkę. W 16 minucie jeszcze niecelnym uderzeniem ze stałego fragmentu gry popisał się Nano. Lech odpowiedział dopiero 5 minut po rzucie wolnym, samemu wykonując stały fragment gry. Z rzutu rożnego w pole karne posłał futbolówkę Moutinho. Ją przeciął Agnero, ale trafił tylko w poprzeczkę. Kilka minut upłynęło i Agnero chciał poprawić swój strzał, lecz tym razem Hankins obronił jego uderzenie. W 32 minucie otrzymaliśmy pierwszy cios w tym meczu. Wrzutka na pole karne, do Lopesa, który zgrał do idealnie wbiegającego Gomeza, a ten umieścił piłkę w siatce i mieliśmy dość niespodziewanie 1:0 dla Lincolnu. Lech próbował przed przerwą odrobić straty, ale wynik do niej pozostał bez zmian.

2 połowa rozpoczęła się od tego, że Mrożek po raz drugi musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Na nasze szczęście jednak był spalony. Dabo bowiem był wyraźnie przed obrońcami w momencie uderzenia z rzutu wolnego Nano, który uderzył w poprzeczkę.  Od razu starał się odpowiedzieć Fabiema, lecz jego uderzenie, po świetnej centrze Thordarsona, wylądowało po raz kolejny na poprzeczce. Po chwili słupek ratuje gospodarzy, gdyż Ismaheel będąc w zasadzie nabity, właśnie w niego trafia. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 75 minucie Pereira zagrywał w pole karne, a tam bramkarz Lincolnu sfaulował Rodrigueza. Ishak podszedł do jedenastki i pewnie ją wykonał, doprowadzając do remisu. Zawodnicy Red Imps jednak czuli, że u siebie z Lechem Poznań mogą wyciągnąć coś więcej. Dwukrotnie Nano próbował z rzutu wolnego z większej odległości zaskoczyć, ale Mrożek na posterunku. W 87 minucie był już bez szans. Kolega dośrodkował piłkę wprost na głowę Rutjens, który uderzeniem głową na dalszy słupek z powrotem wyprowadził zespół z Giblartaru na prowadzenie i taki wynik ostał już się do końca.

Lincoln Red Imps vs Lech Poznań 2:1 (37′ Gomez, 75′ Ishak, 87′ Rutjens)