Biało-Czerwoni udanie zakończyli Puchar Świata w łyżwiarstwie szybkim w Salt Lake City. Ostatniego dnia zawodów aż czwórka Polaków znalazła się w top 10, a rekordy życiowe pobili Martyna Baran i Marek Kania.

Po dwóch medalach Damian Żurek dziś także podtrzymał wysoką formę, ale tym razem na podium to nie wystarczyło. Poziom rywalizacji na 500m był bardzo wysoki. Najlepszy był Holender, Jenning De Boo z czasem 33.63s. Drugie miejsce zajął Kazach, Yevgeniy Koshkin, a trzecie Koreańczyk, Jun-Ho Kim. Żurek pojechał zaledwie 3 setne wolniej niż wczoraj (33.93s), a to wystarczyło do zajęcia 6 lokaty. Rekord życiowy poprawił Marek Kania – 34.01s i uplasował się na 8 miejscu. Na 18 pozycji sklasyfikowany został Piotr Michalski.

Wśród pań w top 10 również znalazły się dwie Polki, ale w tym gronie nie było Kai Ziomek-Nogal, która dziś pojechała słabiej i zajęła dopiero 18 miejsce. Kolejny rekord życiowy pobiła za to Martyna Baran. Czas 37.26s wystarczył do zajęcia 7 lokaty. Tuż za nią uplasowała się Andżelika Wójcik – 37.32s. Wydarzeniem dnia był rekord świata Femke Kok – 36.09s. Holenderka wykreśliła poprzedni rekord, który został ustanowiony w 2013 roku. Druga była Amerykanka, Erin Jackson, a trzecia Koreanka, Na-Hyun Lee.

Rekord Polski w wyścigu drużynowym ustanowili: Władimir Semirunnij, Szymon Palka i Marcin Bachanek. Polacy zajęli 2 miejsce w dywizji B i awansowali do dywizji A. Panie w składzie: Natalia Jabrzyk, Natalia Czerwonka i Zofia Braun były trzecie, co nie dało im awansu. 6 miejsce w dywizji B na 500m zajęła Karolina Bosiek. Siódmy w wyścigu masowym był Mateusz Śliwka.