Magdalena Andruszkiewicz: Chciałam dać z siebie najlepsze co mogę [WYWIAD]

Przedstawiamy Wam krótką rozmowę z Magdaleną Andruszkiewicz, która odpowiedziała nam na kilka pytań po zakończonych kilka dni temu Mistrzostwach Świata.
Magdalena Andruszkiewicz to utytułowana paralekkoatletka, reprezentująca nasz kraj we frame runningu. Z Mistrzostw Świata w New Delhi wróciła z dwoma złotymi medalami oraz poprawionym rekordem świata.
Specjalizujesz się we frame runningu. Czy na początek mogłabyś pokrótce wyjaśnić niezagłębionym w ten sport na czym on polega?
Uprawiam frame running. To są takie trójkołowe rowery dla niepełnosprawnych, które nie mają pedałów. Napędza się je nogami.
Podczas zakończonych „chwilę temu” Mistrzostw Świata w Indiach wywalczyłaś dwa złote medale. Czy taki właśnie cel stawiałaś sobie wyruszając do New Delhi?
Chyba każdy sportowiec jadąc na zawody chce się pokazać na nich z jak najlepszej strony. Wiadomo jaki jest sport. Nigdy nie można być niczego pewnym. Chciałam dać z siebie najlepsze co mogę.
Bieg na 400 metrów był pierwszym w historii Mistrzostw Świata na tym dystansie w kategorii T72. Finał wygrałaś z czasem minimalnie słabszym od Twojego rekordu świata. Na pewno byłaś jedną z faworytek, ale czy spodziewałaś się aż tak dobrego rezultatu?
Bieg na 400 metrów był pierwszym w historii Mistrzostw takim dystansem i bałam się go, bo jednak to dużo dłuższy dystans niż 100 metrów, a do tej pory to był główny dystans. Bieg na 400 metrów jest zupełnie inny niż ten na 100 metrów.
Już dwa dni później nie miałaś sobie równych w finałowym biegu na dystansie 100 metrów, broniąc tytułu Mistrzyni Świata i ustanawiając nowy rekord świata. Przy dwóch startach w tak krótkim odstępie czasu istotnym punktem jest pewnie regeneracja. Możesz powiedzieć, jak to wyglądało w Twoim przypadku?
W przerwie między biegami miałam plan żeby odpocząć, ale dopadły mnie, jak i większość kadry, popularne tam problemy żołądkowe. Także o odpoczynku raczej nie było mowy.
W biegu na tym dystansie na podium znalazła się razem z Tobą Zofia Kałucka. Powiedz, czy ten medal cieszy jeszcze bardziej, gdy możesz świętować razem z koleżanką z reprezentacji?
Każdy medal dla kraju zawsze cieszy 🙂
We frame runningu łącznie wywalczyliście na tych Mistrzostwach 6 krążków. To z pewnością cieszy, że przyszłość tego sportu pozostaje w dobrych rękach. Jak Ty na to patrzysz?
Bardzo mnie to cieszy, że jesteśmy taką silną grupą w tej dyscyplinie 🙂
Jako cała reprezentacja Polski wróciliście z New Delhi z 16 medalami, co jest najlepszym wynikiem od ponad dekady. Jak to wygląda „od środka”: śledzicie swoje występy i wzajemnie się wspieracie? Jeśli tak, czy motywuje Was to jeszcze bardziej?
Myślę, że sportowcy nawzajem się wspierają. Są w swoim towarzystwie często i widzą ile pracy kosztują treningi oraz co jest ważne. Czasem przysłowiowy kopniak na szczęście wyraża więcej niż słowa.
Za tak wieloma osiągnięciami kryją się również pewnie te cięższe chwile. Co powiedziałabyś tym, którzy właśnie przez nie przechodzą, aby kontynuowali walkę o swoje marzenia?
Myślę, że każdemu w życiu jest trochę trudniej, są gorsze momenty. Wtedy warto mieć wokół siebie ludzi, którzy popchną do przodu. Tak ważni są ludzie (dla mnie), którzy nas otaczają.
Na koniec powiedz, co Ciebie motywuje w tych trudniejszych momentach i jak je przezwyciężasz?
Mnie w trudniejszych momentach popycha do przodu schemat wypracowany w zespole tanecznym, do którego chodziłam przez 11 lat przed udarem. Staram się pracować i za dużo nie rozmyślać.
Dziękujemy naszej reprezentantce za poświęcony czas i jeszcze raz gratulujemy niesamowitego występu w Indiach. Już teraz ściskamy kciuki za kolejne starty!
Autor: Ida Grzelak