Piłka nożna: Widzew remisuje bezbramkowo w Płocku

PKO Ekstraklasa
Drugą kolejkę PKO Ekstraklasy otworzyło starcie Wisły Płock z Widzewem Łódź. Mecz ten odbył się w piątek, 31 lipca, o godzinie 18:00.

Sensacyjne zwycięstwo Wisły Płock (2:1) nad faworyzowanym Rakowem Częstochowa zrewolucjonizowało nastroje na starcie nowych rozgrywek.

Nowy szkoleniowiec Nafciarzy, Adam Majewski, zaliczył debiut marzeń, kontynuując świetną passę zespołu.

Wisła jest niepokonana od pięciu spotkań, notując w nich aż cztery wygrane i jeden remis.

Nieco inne nastroje panują w obozie Widzewa Łódź. Choć Łodzianie śrubują serię siedmiu meczów bez porażki, to inauguracyjny remis 2:2 z Motorem Lublin pozostawił spory niedosyt.

Żeby marzyć o europejskich pucharach RTS musiał poprawić grę w obronie i poszukać pełnej puli w Płocku.

Ostatnie potyczki tych drużyn to remis 1:1 w Łodzi oraz wyjazdowe zwycięstwo RTS-u 2:0.

Od pierwszego gwizdka sędziego Mateusza Piszczeloka z Katowic to goście z Łodzi starali się dyktować warunki gry.

Drużyna prowadzona przez Aleksandara Vukovicia, w której od pierwszej minuty zameldował się Karol Świderski, dłużej utrzymywała się przy piłce, osiągając w pierwszej połowie 53% posiadania.

Widzewiacy szukali swoich szans głównie poprzez dynamiczne oskrzydlanie akcji i wywalczyli 3 rzuty rożne.

Gospodarze, podbudowani zeszłotygodniowym, sensacyjnym zwycięstwem nad Rakowem Częstochowa, skupili się na mądrej organizacji defensywy.

Podopieczni Adama Majewskiego szukali swoich szans w szybkich kontratakach, jednak łódzka defensywa dowodzona przez Przemysława Wiśniewskiego i Steve’a Kapuadi skutecznie łapała napastników Wisły na pozycjach spalonych (aż 3 spalone Nafciarzy w pierwszej połowie).

Choć optyczną przewagę miał Widzew, to większość z 9 strzałów Łodzian lądowała poza światłem bramki strzeżonej przez Rafała Leszczyńskiego.

Z kolei Wisła Płock miała ogromny problem z precyzją – w pierwszej połowie nie zdołała oddać ani jednego celnego strzału na bramkę Bartłomieja Drągowskiego.

Wraz z upływem minut gra stawała się coraz ostrzejsza. W 34. minucie arbiter ukarał żółtym kartonikiem pierwszego gracza gości, a zaledwie cztery minuty później do protokołu sędziowskiego z upomnieniem trafił pomocnik Widzewa, Fran Álvarez.

Nafciarze nie pozostawali dłużni w twardej walce i w 41. minucie żółtą kartkę obejrzał obrońca gospodarzy, Marcin Flis.

Ostatecznie, mimo kilku obiecujących centr w oba pola karne, żadna ze stron nie potrafiła zadać decydującego ciosu przed zejściem do szatni.

Druga połowa mogła zacząć się od mocnego uderzenia Wisły.
Saïd Hamulić dwukrotnie stawał oko w oko z Bartłomiejem Drągowskim.
Za pierwszym razem napastnik był na spalonym, za drugim – fatalnie uderzył prosto w łódzkiego golkipera.
Widzew odpowiedział w 62. minucie kiedy to Emil Kornvig popisał się efektowną przewrotką, po której piłka o centymetry minęła poprzeczkę bramki Rafała Leszczyńskiego.
Widząc bezradność w ataku, trenerzy ruszyli do zmian.
W Widzewie na boisku pojawili się m.in. Giánnis Papanikoláou i Mario García, z kolei w Wiśle szansę dostali Dion Gallapeni oraz Jurica Pršir.
Roszady te nie ożywiły jednak widowiska, które w końcówce stało się nieco bardziej agresywne.
Arbiter ukarał żółtymi kartkami Juljana Shehu, Papanikoláou oraz debiutującego w wyjściowym składzie Karola Świderskiego.
Prawdziwe emocje czekały nas w doliczonym czasie gry kiedy Žan Rogelj huknął potężnie z około 30 metrów, jednak piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Drągowskiego.
Mecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów, który nie satysfakcjonuje żadnej ze stron.
Wisła Płock – Widzew Łódź 0:0
Składy:
Wisła Płock: Rafał Leszczyński – Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Marcin Flis – Żan Rogelj, Adam Radwański, Dani Pacheco (82′ Krystian Pomorski), Patryk Kun – Jorge Jimenez (66′ Dion Gallapeni), Olaf Kobacki (70′ Jurica Prsir) – Said Hamulic (82′ Łukasz Sekulski).
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Christopher Cheng (66′ Mario Garcia) – Fran Alvarez, Juljan Shehu, Emil Kornvig, Mariusz Fornalczyk (73′ Angel Baena) – Karol Świderski, Sebastian Bergier (66′ Giannis Papanikolaou).

O autorze: Marta Przybysz

Gdybym miała opisać siebie jednym zdaniem brzmiałoby ono: Kocham ostrą muzykę, dobre wino, whisk(e)y, piłkę ręczną, żużel oraz skoki.

Dołącz do nas:

PRZEKAŻ DALEJ: