Widzew Łódź pokonał na wyjeździe Jagiellonię Białystok 2:0 w meczu zamykającym niedzielne zmagania 3. kolejki PKO Ekstraklasy.
Dla mistrzów Polski z Podlasia to zimny prysznic po znakomitym otwarciu sezonu, w którym zgarnęli komplet sześciu punktów i ograli Glasgow Rangers w kwalifikacjach Ligi Europy.
Łodzianie, którzy po dwóch remisach mieli na koncie zaledwie dwa oczka, tym cennym zwycięstwem udowodnili, że w obecnych rozgrywkach celują znacznie wyżej.
Pierwsza połowa spotkania przebiegała pod znakiem wyraźnej przewagi Jagiellonii, która narzuciła swój styl gry i zmusiła rywali do głębokiej defensywy.
Gości przed utratą gola wielokrotnie ratował Bartłomiej Drągowski. Bramkarz Widzewa został absolutnym bohaterem tej części meczu, gdy w jednej akcji popisowo obronił strzał Jesusa Imaza oraz natychmiastową dobitkę Kajetana Szmyta. Obie te okazje wypracował dynamiczny Eryk Kozłowski.
Szmyt miał zresztą kolejną wyśmienitą szansę po prostopadłym zagraniu od Andersa Klynge, lecz niefortunnie poślizgnął się w szesnastce.
Na boisku nie brakowało też ostrych starć, co zmusiło arbitra do regularnego wyciągania kartek.
W zespole gości ukarani zostali Mariusz Fornalczyk, Emil Kornvig oraz Steve Kapuadi, natomiast tuż przed przerwą upomnienie po stronie gospodarzy zebrał Jeremy Agbonifo.
Choć Jagiellonia przeważała pod kątem posiadania piłki i liczby groźnych ataków, to Widzew schodził do szatni z korzystnym dla siebie rezultatem, głównie dzięki świetnej postawie wspomnianego wcześniej Drągowskiego.
Drużyna prowadzona przez Aleksandara Vukovicia bezlitośnie wykorzystała dekoncentrację mistrzów Polski tuż po wyjściu z szatni.
Kluczowa dla losów spotkania okazała się 52. minuta, gdy po dośrodkowaniu Mario Garcii z rzutu rożnego Sebastian Bergier najwyżej wyskoczył w polu karnym i uderzeniem głową pokonał Sławomira Abramowicza. Choć sędziowie na weryfikacji VAR sprawdzali jeszcze, czy Emil Kornvig nie faulował bramkarza gospodarzy, gol został ostatecznie uznany.
Zanim Jagiellonia zdołała się otrząsnąć, już w 54. minucie dostała drugi cios, kiedy to ponownie asystował Mario García, a Fran Álvarez popisał się kapitalnym, technicznym strzałem lewą nogą przy dalszym słupku.
Trener Adrian Siemieniec natychmiast zareagował zmianami, wprowadzając na boisko m.in. Nika Preleca w miejsce Youssufa Sylli, jednak gospodarze mieli ogromny problem z przebiciem się przez defensywę Łodzian.
Spora kontrowersja miała miejsce w 72. minucie, gdy piłkarze z Białegostoku domagali się rzutu karnego za rzekome zagranie ręką Sebastiana Bergiera po strzale Sergio Lozano. Po analizie wideo arbiter uznał, że ręka nie powiększała obrysu ciała i podtrzymał decyzję o braku jedenastki.
W końcówce meczu gra mocno się zaostrzyła, a poturbowany po zderzeniu głowami Przemysław Wiśniewski musiał opuścić murawę, ustępując miejsca Mateuszowi Żyro.
W doliczonym czasie gry Jagiellonia rzuciła się do desperackich ataków i była bliska gola kontaktowego w 96. minucie, jednak groźny strzał głową Nika Preleca zatrzymał się tylko na poprzeczce bramki strzeżonej przez Bartłomieja Drągowskiego, co przypieczętowało zwycięstwo Widzewa.
Jagiellonia Białystok – Widzew Łódź 0:2 (0:0)
0:1 – Sebastian Bergier 52′
0:2 – Fran Alvarez 54′
Składy:
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek (79′ Zachary Zalewski), Bernardo Vital, Yuki Kobayashi (46′ Apostolos Konstantopoulos), Guilherme Montoia – Jesus Imaz, Eryk Kozłowski (67′ Sergio Lozano), Anders Klynge – Jeremy Agbonifo (46′ Rodrigo Conceicao), Youssuf Sylla (58′ Nik Prelec), Kajetan Szmyt.
Widzew: Bartłomiej Drągowski – Marcel Krajewski (67′ Jusuf Gazibegović), Przemysław Wiśniewski (77′ Mateusz Żyro), Steve Kapuadi, Mario Garcia – Fran Alvarez, Emil Kornvig, Juljan Shehu, Mariusz Fornalczyk (77′ Angel Baena) – Karol Świderski, Sebastian Bergier (77′ Lindon Selahi).