Zgrupowanie październikowe oraz drugie za kadencji Jana Urbana rozpoczęliśmy od spotkania towarzyskiego z Nową Zelandią.
Polska:
Drągowski (46′ Grabara) – Skóraś (73′ Pyrka), Ziółkowski, Wiśniewski (46′ Kiwior), Kędziora, Frankowski (46′ Frankowski)– Zieliński (63′ Kapustka), Piotrowski, Szymański (46′ Świderski), Kozłowski – Piątek
Nowa Zelandia:
Paulsen – Payne (82′ Tuiloma), Boxall, Surman, De Vries (81′ Kelly-Heald) – Thomas (82′ Parker-Price), Stamenic – McCowatt (84′ Wood), Singh, Garbett (72′ Old) – Waine (72′ De Jong)
Pierwsza połowa była trochę taką wymianą ciosów, zwłaszcza na początku. Najpierw w 8 minucie Zieliński odebrał piłkę pod bramką rywala i po indywidualnej akcji, oddał strzał w boczną siatkę. W odpowiedzi Nowozelandczycy, a tak dokładniej McCowatt. Jednak jego uderzenie, bez problemu złapane przez Drągowskiego. Kilka kolejnych minut stało pod znakiem Skórasia, który próbował dwukrotnie swoich szans oraz dwukrotnie obsłużył swoich kolegów, lecz nic z tego nie wyszło. Od 20 minuty powoli to nasi rywale dochodzili do głosów, co zakończyło się tym, że zakotłowało się pod naszą bramką po rzucie wolnym. Na szczęście Drągowski na posterunku. W końcówce jeszcze próbował Skóraś, ale Paulsen skutecznie interweniował, również dobitkę Szymańskiego ze spalonego.
W przerwie dokonaliśmy aż 4 zmian, a tuż po niej? Gol Zielińskiego. Wszołek z bocznego sektora boiska zgrał piłkę do środka do Piotrka, który wymanewrował jednego z obrońców i strzelił nie do obrony. Futbolówka pomknęła w poprzeczkę, od której odbiła się w taki sposób, że wylądowała w bramce gości. Gdyby jednak odbiła się przed czekał już w pogotowiu Piątek na dobitkę – 1:0. Co ciekawe to było pierwsze i ostatnie uderzenie, które musiało być być obronione przez bramkarza, a na nasze szczęście nie zostało. Najgroźniejszą sytuację Nowa Zelandia miała w 85 minucie i znów po stałym fragmencie gry. Wood zgrywał do Stamenicia, który uderzył na naszą bramkę. Na szczęście nas uratował rykoszet i piłka wyszła na rzut rożny. Z niego dośrodkowanie najpierw wybiliśmy przed pole karne, a później poprawka poszła obok słupka.
Zostaw komentarz