W ramach 8. kolejki ORLEN Superligi w Hali Legionów tamtejsza Industria Kielce podjęła ORLEN Wisłę Płock.
Oba zespoły przystąpiły do meczu z kompletem ligowych punktów i wysokim bilansem bramkowym.
Na rodzimym podwórku obie ekipy nie mają sobie równych, jednak w EHF Champions League sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Odnosząca przez wiele lat sukcesy Industria, obecnie przechodzi najgorszy okres w historii rozgrywek Ligi Mistrzów. Do tej pory ma na koncie cztery porażki i tylko jedną wygraną, co daje jej obecnie szóstą lokatę. Jednak mimo to pozostają najskuteczniejszą drużyną w ofensywie.
Wisła natomiast rozgrywa swój najlepszy sezon w historii zawodów LM. Mają na koncie cztery zwycięstwa i zajmują trzecie miejsce w tabeli, co realnie przybliża ich do wymarzonego Final4.
Spotkania Wisły Płock z Industrią Kielce od zawsze są najbardziej elektryzującymi w lidze i tak było również podczas niedzielnej rywalizacji.
Gospodarze weszli na parkiet osłabieni brakiem kilku kluczowych zawodników: Michała Olejniczaka, Piotra Jędraszczyka, Szymona Sićki oraz Alexa Dujshebaeva. I choć w pierwszych minutach te braki nie były widoczne to w późniejszym czasie dały się we znaki kieleckiej ekipie.
Wynik otworzył Artsiom Karalek, a zaraz potem na 1:1 wyrównał Zoltan Szita.
Kolejne minuty były równą walką bramka za bramkę. Obie ekipy narzuciły szybkie tempo i grały z całą swoją mocą, ale od tej stawki odstawali bramkarze, którzy właściwie cały czas wyciągali piłkę z siatki.
W 23. minucie to płocczanie zaczęli odskakiwać z wynikiem i po trafieniu Torbjorna Bergeruda do pustej bramki, na przerwę schodzili z czterema „oczkami” zapasu.
Po zmianie stron goście powiększyli przewagę do pięciu trafień, a chwilę później rzut z linii siódmego metra wykorzystał Piotr Jarosiewicz.
Wiślacy nie czekali długo na kolejny atak, bo Mitja Janc dołożył następne dwa trafienia i wyprowadził Mistrzów Polski na sześciobramkowe prowadzenie.
Zespół Xaviego Sabate nie cieszył się długo z tej przewagi ponieważ najpierw trzecie przewinienie zaliczył Przemek Krajewski, co w rezultacie dało mu czerwień, a kolejne akcje gospodarzy zmniejszały różnicę i w końcu zbliżyły ich na kontakt.
Nafciarze jednak nie spuścili głów i pokazali, że żeby przebić się przez ich defensywę trzeba się mocno natrudzić.
Dodatkowo kielczanie stracili skuteczność w rzutach z siódmego metra – do czego niewątpliwie swoją świetną dyspozycją przyczynił się Mirko Alilović.
Na kwadrans przed końcem meczu czerwoną kartkę zobaczył również Zoltan Szita, jednak kolejna strata zawodnika nie zatrzymała gości przed ponownym powiększeniem przewagi.
Jakby tego było mało na niecałe dwie minuty przed końcowym gwizdkiem „zaiskrzyło” pomiedzy Dylanem Nahi, a Dawidem Dawydzikiem. W rezultacie ten drugi otrzymał czerwoną i ostatecznie niebieską kartkę za niesportowe zachowanie (uderzył głową rywala), a Francuz został odesłany na dwie minuty, na ławkę kar.
Finalnie Nafciarze pokonali Industrię 32:27.
Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 27:32(14:18)
Industria Kielce: Ferlin 3/12, Morawski 2/11, Cordalija 0/7 – Jarosiewicz 7, Moryto 5, Dujshebaev 4, Vlah 3, Karalek 2, Kounkoud 2, Maqueda 2, Kaddah 1, Monar 1, Nahi, Rogulski.
Orlen Wisła Płock: Bergerud 8/22, Alilović 2/2, Borucki 0/1 – Fazekas 10, Janc 8, Richardson 7, Ilić 2, Dawydzik 1 Cz, Susnja 1, Daszek 1, Szita 1 Cz, Samoiła, Mihić, Zarabec, Krajewski Cz, Kosorotow.
Zostaw komentarz