Piłka ręczna: Tym razem Industria z tarczą, a Wisła na tarczy

W 6. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce pojechała do Rumunii powalczyć z Dinamo Bukaresztem, a Wisła Płock podjęła u siebie światowego giganta – FC Barcelonę.
Kielce
Pierwsi do walki stanęli kielczanie, którym ten sezon w LM nie idzie tak jak nas do tego przyzwyczaili. Po pięciu kolejkach mieli na koncie zaledwie jedno zwycięstwo i aż cztery porażki. To dawało jedynie dwa punkty i dlatego bardzo potrzebna była im wygrana.
Dzisiejszy mecz z Bukaresztem dał żółto-biało-niebieskim upragnione zwycięstwo, które pozwoli im na dalszą walkę o wyjście z grupy.
Rywale nie wygrali do tej pory żadnego spotkania, więc apetyt na wygraną ekipy Talanta Dujshebaeva był jeszcze silniejszy.
Nawet fakt, że kielczanie pojechali w mocno okrojonym składzie nie bolał aż tak bardzo. Na boisku zabrakło Szymona Sićki, Piotra Jędraszczyka i Alexa Dujshebaeva.
Początek meczu był wyrównany, a najlepiej na boisku radzili sobie Arek Moryto i Aleks Vlah. Co ważne wreszcie „odpalili” również Jorge Maqueda i Hassan Kaddah, którzy dołożyli po kilka celnych strzałów. Najskuteczniejszym zawodnikiem kielczan był jednak obrotowy – Artsem Karalek, który kolejnym meczem potwierdził swoją wielkość rzucając dziewięć bramek – w tym kilka z bardzo trudnych sytuacji.
Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych:
Dinamo Bukareszt – Industria Kielce 24:28 (12:14)
Dinamo Bukareszt: Cupara 8/22, Iancu 3/17 – Pelayo 5, Vujović 4, Rosta 4, Nistor 3, Langaro 3, Lumbroso 3, Ladefoged 1, Pascual 1, Dedu, Buzle, Martins, Veitia, Negru, Militaru.
Industria Kielce: Morawski, Cordalija 0/1, Ferlin 16/36 – Karalek 9, Kaddah 4, Vlah 4, Moryto 3, Maqueda 3, Monar 2, Kounkoud 1, Nahi 1, Jarosiewicz 1
Płock
Do Płocka natomiast zawitała najlepsza drużyna świata – FC Barcelona, która szybko pokazała, że nie przyjechała do Polski po „baty”.
Pomimo tego, że Wisła Płock świetnie sobie radzi w tegorocznej odsłonie Ligi Mistrzów (cztery zwycięstwa i jedna porażka) to dzisiejsze spotkanie nie należało do tych „łatwych i przyjemnych”.
Już po kwadransie goście zaczęli odskakiwać z wynikiem. Najpierw prowadzili czterema trafieniami, ale Wiślacy zniwelowali straty do dwóch bramek.
Z każdą kolejną akcją jednak Mistrzowie Polski tracili kolejne bramki i nie mieli pomysłu na skuteczne wykończenie ataku co sprawnie wykorzystali rywale. Po trzydziestu minutach różnica wynosiła siedem „oczek”.
Po zmianie stron Nafciarze nadal starali się gonić wynik, jednak pomimo równej walki bramka za bramkę nie byli w stanie odrobić strat.
W tym spotkaniu nie pomógł zespołowi Melvyn Richardson, który zdobył jedyną bramkę z rzutu karnego. Łącznie oddał osiem strzałów, ale bramkę zamurował Emil Nielsen.
Zdecydowanym liderem ofensywy gospodarzy był Miha Zarabec – autor siedmiu trafień.
Ostatecznie płocczanie musieli uznać wyższość ekipy z Barcelony i oddać im dwa punkty.
Orlen Wisła Płock – FC Barcelona 24:34 (9:16)
Orlen Wisła Płock: Bergerud, Alilović – Daszek 2, Janc 4, Susnja 1, Samoila, Richardson 1, Zarabec 7, Fazekas, Krajewski, Dawydzik 3, Mihić 1, Ilić 1, Szita 4, Kosorotov.
FC Barcelona: Nielsen, Hallgrimsson – Gomez 8, Mem 5, N’guessan 5, Frade 4, Janc 3, Fabregas 3, Barrufet 3, Cikusa D. 2, Makuc 1, Carlsbogard, Cikusa P.