W środę oba polskie zespoły grające w Champions League, w ramach 5. kolejki turnieju podjęły u siebie dwa zespoły z Francji.

WISŁA PŁOCK

Pierwsi na parkiet wyszli płocczanie, którzy gościli u siebie Paris Saint-Germain HB.

Do tej pory Nafciarze świetnie radzą sobie w tegorocznej Lidze Mistrzów czego dowodem jest ich czwarte zwycięstwo. Tym razem pokonali francuski PSG – może nie tak mocny jak kiedyś, ale będący nadal w czołówce.

W ekipie Francuzów zabrakło jednego z najlepszych obrotowych na świecie, wychowanka klubu z Płocka – Kamila Syprzaka, który nadal leczy uraz.

Podczas jego nieobecności ciężar gry wziął na siebie rewelacyjny Elohim Prandi (zdobywca 12 bramek!). Jednak nawet taka dyspozycja tego zawodnika nie powstrzymała Nafciarzy, którzy ostatecznie pokonali gości trzema trafieniami.

W mecz lepiej weszli przyjezdni, ale Wiślacy nie odpuszczali i dzięki Melvinowi Richardsonowi odrabiali nieco straty.

Francuzi mimo to po kwadransie zdołali odskoczyć na pięć bramek. W drugiej części pierwszej odsłony gospodarze zmniejszyli różnicę i na przerwę schodzili przy trzech bramkach straty.

Po zmianie stron gra płocczan wyglądała dużo lepiej. W 43. minucie zawodnicy Xaviego Sabate wyrównali, a następnie wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali do ostatniego gwizdka.


Orlen Wisła Płock – Paris Saint-Germain HB 35:32 (13:16)

Orlen Wisła Płock: Bergerud, Alilović – Daszek 1, Janc 6, Susnja, Samoila 1, Richardson 10, Zarabec 2, Fazekas 3, Krajewski 2, Dawydzik 7, Mihić 1, Szita 1, Kosorotov 1.

PSG: Lovkvist, Green – Prandi 12, Omar 9, Steins 3, Ducap 2, Karabatić 2, Loredon 2, Grebille 1, Heldal 1, Konan, Peleka.

INDUSTRIA KIELCE

Znacznie gorzej mają się w Lidze Mistrzów kielczanie, którzy maja na koncie tylko jedno zwycięstwo i cztery porażki…

Z takimi wynikami wyjście z grupy staje się coraz cięższym zadaniem.

Do kieleckiej Hali Legionów przyjechał wicemistrz Francji – HBC Nantes.

Gospodarze przystąpili do meczu mocno osłabieni, bowiem na boisku zabrakło Michała Olejniczaka, Piotra Jędraszczyka i Klemena Ferlina. Na dodatek tuż przed spotkaniem w mediach pojawiła się informacja, że na treningu kontuzji doznał Alex Dujshebaev…

Podczas prezentacji zespołów kieleccy kibice gorąco powitali grającego jeszcze niedawno w Industrii, a teraz w Nantes – Nicolasa Tournata.

Pierwsza połowa meczu była bardzo wyrównana i taka gra bramka za bramkę dawała nadzieję, że pomimo mocnego osłabienia, gospodarze będą w stanie zapiać kolejne dwa punkty na swoim koncie. Stało się jednak inaczej.

Jakby ekipa Talanta Dujshebaeva miała mało problemów – to w osiemnastej minucie dodatkowo straciła Szymona Sićkę, który doznał urazu stawu skokowego i nie był w stanie sam opuścić boiska.

Jak się okazało gospodarze pomimo kolejnego osłabienia, na przerwę schodzili przy wyniku 15:15.

Znacznie gorzej wyglądała druga część tego meczu kiedy goście zaczęli pilnować dwóch najskuteczniejszych zawodników Industrii: Artsema Karaleka i Aleksa Vlaha.

To wystarczyło, żeby rozbić plan gry gospodarzom i finalnie wygrać tę rywalizację aż ośmioma trafieniami.

Teraz kielczan czekają dwa ważne spotkania. W najbliższą niedzielę we własnej hali z Wisłą Płock, a w kolejny czwartek w Bukareszcie z Dinamem.

Industria Kielce – HBC Nantes 27:35 (15:15)

Industria Kielce: Morawski 8/36, Cordalija 3/10 – Karalek 7, Vlah 6, Maqueda 3, Moryto 3, Kounkoud 2, Jarosiewicz 2, Nahi 2, Dujshebaev 1, Kaddah 1, Sićko, Monar, Rogulski.

HBC Nantes: Pesić 6/18, Biosca 5/20 – Minne 13, Abdi 6, Briet 3, Terrafeta 3, Ovnicek 3, Tournat 3, Leopold 2, Yoshida 1, Avelange 1, Lagarde, Nyateu, Gaber, Odriozola, Peyrabout.