Za nami hit 21. kolejki ORLEN Superligi, w którym ORLEN Wisła Płock zmierzyła się z Industrią Kielce.
Mecze tych obu drużyn od lat powodują szybsze bicie serc wśród kibiców szczypiorniaka. Nie inaczej było i tym razem.
Oba kluby spotkają się w finałowym pojedynku do dwóch zwycięstw o mistrzostwo Polski. Zespół zajmujący wyższe miejsce po rundzie zasadniczej ma przywilej grania pierwszego i ewentualnego trzeciego spotkania przed własną publicznością. Wiślacy w październiku wygrali w Kielcach pięcioma bramkami (32:27), więc dopiero porażka sześcioma golami zepchnęłaby ich na drugą pozycję.
W płockiej ORLEN Arenie zabrakło dzisiaj głównego bramkarza Industrii Klemena Ferlina, rozgrywającego Piotra Jędraszczyka oraz skrzydłowego Dylana Nahi, który ma podkręconą kostkę i jest leczony na środowe spotkanie z Lizboną.
Chwilę przed meczem niedyspozycję związaną z gorączką zgłosił Arek Moryto, więc Talant Dujshebaev miał do dyspozycji zaledwie trzynastu zawodników.
Gospodarze mieli łatwiejszą sytuację ponieważ mieli szerszą ławkę i atut własnego boiska. Pomimo tego właściwie przez cały mecz musieli gonić wynik, a o wygranej zdecydowały rzuty z siódmego metra.
Wynik spotkania w trzeciej minucie otworzył Aleks Vlah, szybko na to odpowiedział Marcel Sroczyk. Zaraz potem dwa celne rzuty oddał Marcel Latosiński, które dały Industrii dwubramkowe prowadzenie.
W dalszej części spotkania Kielczanie cały czas prowadzili, a Mistrzowie Polski musieli gonić wynik i kilkukrotnie doprowadzili do remisu, ale wicemistrzowie błyskawicznie na to reagowali.
W tej odsłonie czerwona kartkę za faul na Gergo Fazekasie otrzymał Michał Olejniczak.
Na trzydzieści sekund przed końcem pierwszej połowy Siergiej Kosorotow wyprowadził Nafciarzy na pierwsze prowadzenie w tym meczu, ale Artsem Karalek wyrównał i na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 13:13.
Po zmianie stron pierwsze trafienie należało do gości, jednak Płocczanie szybko odpowiedzieli dwiema skutecznymi akcjami i drugi raz w tym spotkaniu uzyskali przewagę.
Dalsze minuty były wyrównaną walką, jednak to ekipa ze świętokrzyskiego częściej była na prowadzeniu.
W tej części posypały się kolejne czerwone kartoniki (Samoiła, Karalek, Monar i Maqueda).
Na kilkanaście sekund przed końcowym gwizdkiem Xavi Sabate poprosił o czas, żeby ustawić akcję, która dałaby Nafciarzom remis i doprowadziła do rzutów karnych. Wtedy nieprzepisowo przerwali ją Kielczanie, a sędziowie wskazali na siódmy metr, który wykonał Melvyn Richardson doprowadzając do remisu.
O wyniku spotkania kolejny raz zadecydowały rzuty z linii siódmego metra, w których ostatecznie lepsi okazali się gospodarze (4:3) i to oni przystąpią do play-off z pierwszej pozycji.
Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 32:31 (28:28, 13:13)
Orlen Wisła: Bergerud, Borucki – Sroczyk 1, Richardson 9 (7/7 z karnych), Daszek 3 (1/1), Szita 3, Fazekas 5 (1/1), Krajewski 2 (0/1), Kosorotow 3 (1/1), Zarabec 1, Janc 4, Mihić 1, Susnja, Serdio.
Industria: Morawski, Cordalija – Vlah 6 (1/1), Latosiński 2, Jarosiewicz 9 (5/6), Maqueda 2, Sićko 4 (1/1), Kounkoud 2, D. Dujszebajew 1 (0/1), Karaliok 1, Rogulski 1 (0/1), Monar 3.
Czerwone kartki: Olejniczak (faul), Samoiła (trzy kary), Karaliok (trzy kary), Nahi (trzy kary), Maqueda (faul), Krajewski (rzut w twarz bramkarza).
Rzuty karne: 1:0 Richardson, 1:1 Jarosiewicz, 2:1 Daszek, 2:2 Vlah, 3:2 Kosorotow, 3:3 Sićko, (3:3) Krajewski (Cordalija obronił), (3:3) Rogulski (Bergerud obronił), 4:3 Fazekas, (4:3) D. Dujszebajew (Bergerud obronił).
MVP został wybrany Adam Morawski (12 obron, 32% skuteczności).
Zostaw komentarz