Resovia rozbiła Projekt w trzech setach. Warszawianie z pierwszą domową porażką w sezonie
Asseco Resovia Rzeszów zagrała jeden z najbardziej kompletnych meczów w obecnym sezonie PlusLigi. Podopieczni Giampaolo Medeiego pewnie pokonali Projekt Warszawa 3:0 (25:22, 25:22, 26:24), pokazując siłę bloku, stabilność w ataku i mądrą grę w kluczowych fragmentach każdego seta. Dla stołecznych to pierwszy przegrany mecz przed własną publicznością.
Set 1: Szalpuk show i zimna krew Resovii
Od pierwszych akcji było jasne, że Resovia przyjechała do Warszawy po pełną pulę. Klemen Cebulj rozpoczął od bloku na Weberze, a chwilę później koncert gry zaczął Grzegorz Szalpuk. Przyjmujący Rzeszowian punktował z każdej strefy, do tego dołożył punktowy blok i pewne kontrataki. Projekt trzymał kontakt głównie dzięki Bednorzowi i porwanym pojedynczym akcjom Tillie’ego, ale seria Resovii w środku seta – z asami, blokami Poręby i skuteczną grą Demyanenki – dała gościom przewagę, której Warszawa nie zdołała odrobić. Pierwszą partię przyjezdni zamknęli po błędzie Webera (25:22).
Set 2: Projekt odskakuje, ale Resovia odrabia straty
Druga odsłona zaczęła się znacznie lepiej dla gospodarzy. Tillie blokował Butryna, Semeniuk punktował ze środka, a Gomułka i Bednorz dołożyli udane ataki. Projekt prowadził 17:15 i wydawało się, że złapał właściwy rytm, ale wtedy rozpoczął się kolejny popis rzeszowskich rezerwowych.
Świetnie zagrał wprowadzony Vasina, a kapitalną zmianę dał także Bucki. Demyanenko trzymał środek, Szalpuk kończył kluczowe akcje, a błędy w polu zagrywki po stronie Warszawy nie pozwoliły im utrzymać przewagi. Końcówka znów należała do Resovii – po zepsutej zagrywce Webera było 25:22 i 2:0 dla gości.
Set 3: Warszawa walczyła, ale znów zabrakło skuteczności w końcówce
Trzeci set miał najbardziej wyrównany przebieg. Projekt uruchomił blok przez Kochanowskiego, Bednorz wreszcie zaczął regularnie trafiać z lewego skrzydła, a Bucki i Poręba dali gospodarzom potrzebny impuls. Warszawianie prowadzili nawet 22:21 i 23:22, jednak końcówki znów okazały się piętą achillesową drużyny Piotra Grabana.
Demyanenko najpierw odrobił straty, Semeniuk dopisał ważny punkt, a w decydującym momencie klasę pokazał Vasina. Najpierw przyjął trudną zagrywkę, chwilę później skończył kontratak na 25:24, a ostatnia akcja meczu – ponownie jego autorstwa – przypieczętowała triumf Resovii. Rzeszowianie wygrali 26:24 i zamknęli spotkanie w trzech setach.
Zostaw komentarz