Po wczorajszym zwycięstwie 3:1 nad Bułgarkami, Biało-Czerwone mierzyły się dziś w drugim spotkaniu towarzyskiego Turnieju o Puchar Prezydenta Koszalina ze Szwedkami. Choć nasze reprezentantki rozpoczęły to starcie od dwóch przegranych setów, to w końcówce przejęły kontrolę nad wydarzeniami na boisku i wygrały 3:2, notując drugie zwycięstwo w turnieju.

 

Nieskuteczna gra i wysoka wygrana Szwedek

Stefano Lavarini do gry w pierwszym składzie desygnował dziś: Julię Nowicką, Aleksandrę Grykę, Magdalenę Stysiak, Martynę Łukasik, Weronikę Centkę-Tietianiec, Olivię Różański oraz Justynę Łysiak na libero. W pierwszych akcjach, przy prowadzeniu Szwedek, główną aktorką po polskiej stronie była Różański, która dwukrotnie atakowała i raz przyjmowała. Po skutecznym ataku w polu rywalek zameldowała się także Łukasik. Chwilę później remis Biało-Czerwonym zapewniła Stysiak (5:5).

Obok mocnych ataków, w repertuarze skutecznej dziś Łukasik, pojawiły się także kiwki. Niestety nasza przyjmująca była osamotniona, co sprawiło, że na tablicy wyników widniało już 8:12. Krótko później do gry włączyła się środkowa Centka, która posłała dwa ciosy, tym jeden w samą linię. Gdy sytuacja zaczęła wyglądać już bardzo źle, a Szwedki zbudowały aż 6 punktów przewagi (15:9) o czas poprosił trener Lavarini. Pod koniec pierwszej partii na parkiecie pojawiły się Malwina Smarzek i Alicja Grabka. Druga atakująca błyskawicznie zameldowała się atakiem, jednak wynik wciąż wyglądał niekorzystnie (13:18), co gorsza zagrywkę w siatkę posłała Łukasik. Poirytowany obrazem gry trener sięgnął po drugi czas. Tym razem przerwa przyniosła oczekiwany efekt, a Polki zdobyły trzy punkty z rzędu, czym do wzięcia time-outu skłoniły Lorenzo Micelliego. Przy piłkach setowych dla Szwedek zadaniowo na zagrywce pojawiła się jeszcze Paulina Damaske. Ostatecznie pierwszy set zakończył się wysoką wygraną gości 25:18.

 

Lepsza gra to za mało, drugi set dla rywalek

Druga odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry po obu stronach. Z perspektywy polskich kibiców cieszyć mógł większy rozkład ataku na poszczególne zawodniczki. Już w początkowej fazie seta punkty na koncie miały Stysiak, Łukasik, Różański oraz Gryka. Co więcej nasza środkowa popisała się również widowiskowym blokiem. Po raz pierwszy dziś na prowadzenie wyszły Biało-Czerwone (9:7). W obronie błyszczała Nowicka, co pozwoliło Polkom na zwiększenie dystansu do czterech punktów (15:11). Przy tym wyniku o czas poprosił trener Szwedek. Po przerwie fenomenalnie w polu serwisowym spisała się Nilsson, która posyłając dwa asy serwisowe zmniejszyła straty do zaledwie jednego oczka. By wybić ją z rytmu, na przerwę zdecydował się Lavarini, co przyniosło natychmiastowy efekt, gdyż kolejnym skutecznym atakiem popisała się Różański. Jednak na fantastyczną grę Haak ciężko było znaleźć receptę (18:18).

W końcówce sprawy nieco się skomplikowały, gdyż na prowadzenie 20:19 wyszły rywalki. By poprawić przyjęcie za Różański weszła Aleksandra Szczygłowska. Niestety, przewaga przeciwniczek wzrosła do 22:20. O drugi czas poprosił trener reprezentacji Polski. Po przerwie w polu serwisowym pomyliła się Haak, a chwilę później Polki doprowadziły do remisu (22:22). Drugi time-out wykorzystał Micelli. Asa serwisowego w samą linię posłała Centka. Niestety, chwilę później pomyliła się zza linii 9 metra, a już pierwszą piłkę setową wykorzystały Szwedki (25:23), które w całym meczu prowadziły już 2:0.

 

Wygrana partia i przedłużone nadzieje na końcowy triumf

W trzeciej partii już na początku Biało-Czerwone zbudowały dwupunktowe prowadzenie (4:2), które konsekwentnie powiększały (13:8). Dobrą grę pokazała obecna od początku tego seta Paulina Damaske. Inaczej niż w poprzednich setach, tym razem Polki nie roztrwoniły przewagi i do samego końca kontrolowały przebieg boiskowych wydarzeń. Mimo kilku niedokładności wypracowana zaliczka wystarczyła by zwyciężyć w tej odsłonie 25:16 i przedłużyć szanse na końcową wiktorię. W ostatniej akcji rewelacyjnymi obronami popisała się Justyna Łysiak.

 

Totalna dominacja Polek w czwartej partii!

Czwarty set rozpoczął się od punktu naszej reprezentacji, jednak odpowiedź Szwedek była natychmiastowa. Ponownie skuteczna w ataku była Damaske, a punkty dołożyły Gryka (z przechodzącej) oraz Stysiak. Przy stanie 4:1 dla Biało-Czerwonych o czas poprosił szkoleniowiec rywalek. Dobrze w polu serwisowym radziła sobie z kolei Dominika Pierzchała. Wobec koncertowej gry Damaske, Lorenzo Micelli błyskawicznie musiał sięgnąć po drugą przerwę (2:7). W tym fragmencie gry rywalki były kompletnie bezradne i nie potrafiły znaleźć recepty na piłki rozgrywane przez Katarzynę Wenerską (2:11). Do fantastycznej postawy w ataku Damaske dołożyła również asa serwisowego. Z kolei swoje akcje kończyła też Stysiak. Wysokie prowadzenie 14:3 pozwoliło Polkom na dużo spokojniejszą grę. Punkt na swoje konto zapisała także nasza rozgrywająca. Co więcej w szeregach Szwedek wdarły się błędy takie jak atak za antenką czy przejście linii. W tej partii nic złego nie mogło już się przydarzyć Biało-Czerwonym. Podopieczne Lavariniego wygrały ją niezwykle pewnie 25:9 i doprowadziły do tie-breaka.

 

W ostatnim, decydującym secie gra rozpoczęła się od remisu 1:1. Fantastyczną dyspozycję w ataku utrzymywała Paulina Damaske, co przyniosło Biało-Czerwonym prowadzenie 4:2. Przyjmująca reprezentacji Polski posłała również asa serwisowego, a kolejny punkt dopisała Olivia Różański (6:2). Przy czterech punktach straty o czas poprosił szkoleniowiec Szwedek. Skuteczna była także Magdalena Stysiak. Przy zmianie stron nasze siatkarki miały aż pięć punktów zapasu (8:3) i wydawało się, że już nic nie może odebrać im końcowego triumfu. Micelli próbował ratować sytuację prosząc o drugą przerwę dla swojego zespołu. Biało-Czerwone grały jednak jak natchnione i po świetnym finiszu w wykonaniu Różański i dzięki bezbłędnej w końcówce Stysiak zwyciężyły 15:6, a w całym spotkaniu 3:2. Tym samym pozostają niepokonane w turnieju. Najlepiej punktującą została Olivia Różańska, która zdobyła 28. oczek.

 

Polska – Szwecja 3:2 (18:25, 23:25, 25:16, 25:9, 15:)