Siatkówka: Koncertowa gra Biało-Czerwonych i efektowne zwycięstwo nad Belgijkami na zakończenie pierwszego turnieju Ligi Narodów!

Biało-Czerwone podejmowały dziś w Pekinie reprezentację Belgii. Było to ostatnie spotkanie pierwszego turnieju Ligi Narodów. Wcześniej nasze reprezentantki zanotowały dwa zwycięstwa (z Tajlandią oraz Chinami) i minimalną porażkę z Turczynkami. W niedzielę podopieczne Stefano Lavariniego były uznawane za faworyki i wywiązały się z tej roli znakomicie, zwyciężając 3:0.
Niezwykle pewna partia otwarcia!
Do gry w dzisiejszym spotkaniu Stefano Lavarini desygnował: Aleksandrę Grykę, Alicję Grabkę, Olivię Różański, Martynę Łukasik, Malwinę Smarzek, Dominikę Pierzchałę oraz Aleksandrę Sczygłowską. Pierwsze prowadzenie w meczu dała nam Malwina Smarzek, jednak odpowiedź Radovic była błyskawiczna (1:1). W kolejnej akcji błąd w ataku popełniła Różański (1:2), która chwilę później dostała piłkę do poprawki i skutecznie obiła blok rywalek (2:2). Polki, uznawane za faworytki, po kolejnym udanym ataku Smarzek oraz skutecznych blokach i czujnej grze na siatce wyszły na prowadzenie 6:3. Po punktowych akcjach Gryki na tablicy wyników było już 8:4. Swoje dołożyła również Grabka. Rozgrywająca zdobyła kolejne oczko kiwką i zmusiła do wzięcia czasu trenera rywalek.
Do końca seta Biało-Czerwone nie popełniały błędów i powiększały dystans. Przy stanie 17:10 z naszej perspektywy o drugi time-out poprosił szkoleniowiec przeciwniczek. Dobra gra Polek i pomyłki Belgijek sprawiły, że pierwsza partia zakończyła się wysokim zwycięstwem naszego zespołu (25:11).
Wysoka wygrana w drugiej odsłonie!
Druga partia rozpoczęła się fenomenalnie. Nasze reprezentantki błyskawicznie wyszły na prowadzenie 5:0. Fantastycznie funkcjonował polski blok, a asami serwisowymi popisała się Alicja Grabka. Belgijki mimo dużych strat nie zamierzały się poddać. Tym razem to one zdobyły trzy punkty z rzędu (3:7). Jednak ich serię przełamała Pierzchała (8:3). Mimo poprawy gry w niektórych elementach jak blok czy zagrywka, rywalki nie mogły znaleźć recepty na świetnie dysponowane Polki (14:5). Przy tak wysokiej przewadze na zmiany zdecydował się Lavarini, który wprowadził Paulinę Damaskę. W końcówce drugiej odsłony na boisku pojawiła się również Justyna Łysiak. Mimo kilku drobnych błędów, Biało-Czerwone również tego seta wygrały wysoko (25:15) i podwyższyły prowadzenie w meczu na 2:0.
Emocjonujący set na przewagi i końcowy triumf Biało-Czerwonych
Od początku trzeciej partii zagrała Damaske, która pojawiła się pod koniec poprzedniej odsłony. Podobnie jak wcześniej, tak i tym razem już na początku Polki wyszły na prowadzenie (2:0). Rozwiązań wprowadzając rotację w składzie szukał również trener rywalek. Belgijki odpowiedziały i doprowadziły do remisu 2:2. W polskie szeregi wdarło się nieco niedokładności, co sprawiło, że to przeciwniczki znalazły się o oczko z przodu (4:3). Serca polskich kibiców zadrżały kiedy po jednej z akcji na boisku dłuższą chwilę leżała Malwina Smarzek. Na szczęście naszej atakującej nic się nie stało. Lepszą grę prezentowały Belgijki, a asa serwisowego zanotowała Herbots (6:4). Punkt kontaktowy dla polskiego zespołu wywalczyła Gryka.
W szeregi Biało-Czerwonych po dwóch wysoko wygranych setach wdarło się rozprężenie, co sprawiło, że przy stanie 5:9 o pierwszy dziś czas poprosił Lavarini. Przerwa przyniosła oczekiwany efekt, bowiem Polki zdobyły cztery punkty z rzędu, doprowadzając do remisu (9:9). Widowiskową kiwką tyłem popisała się również Grabka. Trzecia partia była najbardziej wyrównaną ze wszystkich, a wynik oscylował wokół remisu (11:11, 17:17). Niestety, po naszej stronie mnożyły się błędy, które sprawiły, że w lepszej sytuacji były Belgijki (17:19). Jednak reprezentantki Polski szybko odwróciły sytuację wychodząc na 21:19. Tym razem skuteczną pogoń zanotowały rywalki (21:21). W końcówce, podobnie jak w całym meczu, bezbłędnie grała Smarzek.
Wejście smoka Stysiak!
Przy stanie 22:22 za Damaskę do pomocy w przyjęciu weszła Łysiak. Dość nieoczekiwanie piłkę setową do dyspozycji miały Belgijki, jednak popełniły błąd w ataku. Tym samym o losach tej partii decydowała gra na przewagi. Na boisku pojawiła się Magdalena Stysiak, która zameldowała się blokiem i dała naszej reprezentacji piłkę meczową. Ona także nie została wykorzystana, a do gry weszła również Katarzyna Wenerska. Spotkanie atakiem po bloku zakończyła Stysiak, co oznaczało, że ta partia zakończyła się wynikiem 27:25, a całe spotkanie Polki wygrały 3:0.
Tym samym Polki kończą pierwszy turniej Ligi Narodów z bilansem trzech zwycięstw i porażki oraz 10 punktów.
Autor: Edyta Kostrzewa