PGE Projekt Warszawa w ramach drugiej kolejki rywalizacji w grupie E siatkarskiej Ligi Mistrzów podejmował dziś na wyjeździe francuskie Montpellier HSC VB. Warszawianie ulegli po tie-breaku 2:3 i skomplikowali swoją sytuację w kontekście ewentualnego awansu.

 

Po wyczerpujących perturbacjach związanych z podróżą do Francji siatkarze PGE Projektu Warszawa ostatecznie zdołali przystąpić do drugiego grupowego starcia w Lidze Mistrzów. Tym razem podejmowali Montpellier HSC VB.

Stracony set na otwarcie

W pierwszej odsłonie oba zespoły toczyły wyrównany pojedynek aż do stanu 15:15. Wtedy zdecydowanie wyższy bieg wrzucili rywale, którzy zdobyli aż pięć punktów z rzędu i wyszli na 20:15. Taka przewaga okazała się niemożliwa do odrobienia dla podopiecznych Tommiego Tiilikainena, którzy ulegli 21:25 i musieli odrabiać straty.

 

Pogoń i wyrównanie

Scenariusz drugiego seta do pewnego momentu wyglądał podobnie jak premierowej partii. Ponownie Montpellier zbudował kilka punktów przewagi (6:4, 12:8). Jednak siatkarze Projektu nie zamierzali odpuszczać. Wyrównali na 13:13, a następnie ponownie odrobili straty, wychodząc ze stanu 14:17 na 18:18. Dzięki temu doprowadzili do końcówki. W niej lepsi okazali się goście, którzy zwyciężyli 25:21 i doprowadzili do remisu w całym spotkaniu (1:1).

 

Niewykorzystana okazja i stracony punkt

Trzecia partia to prawdziwy rollercoaster. Mimo świetnego początku ze strony gospodarzy (3:0, 13:8) PGE Projekt Warszawa znów nie spuszczał głowy. Konsekwentnie zmniejszał dystans, aby doprowadzić do wyrównania 20:20. Znów o losach seta decydowała końcówka. Co więcej przy stanie 23:23 akcję na miarę piłki setowej dla jednej ze stron musiał zweryfikować challenge. Po wideoweryfikacji okazało się, że francuscy zawodnicy nie popełnili błędu dotknięcia siatki. Tym samym stanęli przed szansą na ponowne objęcie prowadzenia w meczu. Jednak z obu stron wdarły się błędy, oba zespoły popełniały błędy serwisowe, a gra toczyła się na przewagi. Ostatecznie lepiej wojnę nerwów wytrzymali, którzy zwyciężyli 27:25 i wyszli na 2:1 w meczu. Wiadomo już było, że Warszawianie nie zdobędą dziś kompletu punktów, co gorsza, set zakończył się błędem w ataku polskiej drużyny.

 

 

Projekt znów remisuje!

Od początku czwartej odsłony na parkiecie pojawił się Brandon Koppers, który zastąpił Bartosza Bednorza. Warszawianie, mający w pamięci wydarzenia z poprzedniej partii, tym razem od początku starali się przejąć inicjatywę. Co więcej realizowali to skutecznie i przez większość seta prowadzili. Kiedy wypracowali dwa oczka przewagi (18:16) o czas poprosił trener rywali. Przerwa przyniosła jednak efekt odwrotny od zamierzonego, bowiem po powrocie na boisko Montpellier popełnił błąd w ataku, a przewaga Projektu wzrosła do trzech punktów. W końcówce podopieczni Tiilikainena utrzymali koncentrację, co sprawiło, że wygrali tę partię 25:22 i ponownie doprowadzili do wyrównania w meczu. O końcowym zwycięstwie musiał zadecydować tie-break.

 

Tie-break rozpoczął się niekorzystnie dla polskiego zespołu, bowiem dwie pierwsze akcje padły łupem Montpellier (2:0). Warszawianie błyskawicznie odrobili straty (4:4). Przy zmianie stron znów to gospodarze odskoczyli na trzy punkty (8:5). I taki dystans nie podciął skrzydeł siatkarzom Projektu. Po raz kolejny dziś odrobili straty (8:8). Niestety, był to ostatni zryw polskiego zespołu. Niezwykle skuteczny w końcówce był Vincent Matias, który przyczynił się do wygranej swojego zespołu w tej odsłonie 15:12, zaś w całym meczu 3:2. Takie rozstrzygnięcie oznaczało, że polski team zdobył zaledwie jeden punkt i skomplikował sobie sytuację w grupie E.

 

PGE Projekt Warszawa: Jan Firlej, Bartosz Bednorz, Karol Kłos, Bartosz Gomułka, Kevin Tillie, Jurij Semeniuk – Damian Wojtaszek (libero) oraz Linus Weber, Michał Kozłowski, Bartosz Firszt, Brandon Koppers.
Montpellier HSC VB: Vincent Mathias, Tomas Lopez, Quentin Jouffroy, Matias Sanchez, Haukea Mare, Ezequiel Palacios – Corentin Phelut (libero) oraz Arthur Piazzeta