Siatkówka: Polacy z kolejnym złotem Ligi Narodów!

Reprezentacja Polski Siatkarzy – fot. Wojciech Standerski

Polscy siatkarze w wielkim finale Ligi Narodów zmierzyli się z USA. Polscy siatkarze stanęli przed szansą na obronę tytułu i wywalczenie trzeciego w historii triumfu w Lidze Narodów.

Reprezentacja Polski po raz drugi z rzędu zameldowała się w wielkim finale tych elitarnych rozgrywek. W decydującym starciu turnieju rozgrywanego w chińskim Ningbo nasi zawodnicy stanęli pod siatką z zawsze groźną ekipą Stanów Zjednoczonych.

Droga obu zespołów do niedzielnego finału dostarczyła kibicom skrajnych emocji. Podopieczni Nikoli Grbicia w sobotnim półfinale zaprezentowali absolutny pokaz siły nie dając żadnych szans reprezentacji Słowenii i demolując rywali w trzech szybkich setach (3:0) i meldując się w finale w imponującym stylu.

Z kolei Amerykanie musieli wydrzeć awans po morderczej, pięciosetowej batalii. Siatkarze z USA wytrzymali wojnę nerwów i pokonali rewelację turnieju – niepokonanych do tamtego momentu Japończyków 3:2.

Psychologiczna przewaga przed niedzielnym meczem leży jednak po stronie mistrzów Europy.

W fazie zasadniczej tegorocznej edycji Ligi Narodów Biało-Czerwoni udzielili rywalom zza oceanu bolesnej lekcji siatkówki.

Zaledwie dwa tygodnie temu Polacy pewnie rozbili Amerykanów 3:0, kontrolując przebieg każdej partii (25:20, 25:21, 25:19).

Wyjściowa szóstka trenera Nikoli Grbicia: Marcin Komenda, Bartłomiej Bołądź, Wilfredo Leon, Tomasz Fornal, Bartłomiej Lemański, Szymon Jakubiszak oraz Jakub Popiwczak.

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia USA i widowiskowego ataku Matthew Andersona.

Polacy błyskawicznie odpowiedzieli precyzyjnym zagraniem Bartłomieja Bołądzia i choć po asie serwisowym Jake’a Hanesa Amerykanie prowadzili 4:2, podopieczni Nikoli Grbicia szybko opanowali sytuację.

Sygnał do odrabiania strat dał Wilfredo Leon, popisując się świetną zagrywką.

W połowie seta kibice oglądali zaciętą walkę punkt za punkt, ale końcówka partii należała już jednak do Biało-Czerwonych.

Wybitna gra Tomasza Fornala w obronie, niezawodność Bołądzia na skrzydle oraz szczelny blok duetu Jakubiszak-Lemański pozwoliły Polakom odskoczyć rywalom.

Dodatkowo Amerykanie seryjnie psuli zagrywki i polski zespół zamknął premierową odsłonę wynikiem 25:21.

Początek drugiego seta był niezwykle wyrównany, a walka toczyła się punkt za punkt.

Impas przełamali Amerykanie, odskakując na dwa punkty (12:14). Reakcja trenera Nikoli Grbicia, który poprosił o czas, a później wprowadził Kamila Semeniuka za Wilfredo Leona, nie przyniosła przełomu.

Polacy zmniejszyli dystans do stanu 17:18, ale rywale szybko odzyskali kontrolę.

W końcówce siatkarze z USA zdominowali boisko, wykorzystując błędy Biało-Czerwonych, i pewnie wygrali seta 25:19.

W kolejnej partii kibice oglądali niezwykle zacięte widowisko, w którym prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a wypracowanie jakiejkolwiek przewagi graniczyło z cudem.

W szeregach Biało-Czerwonych pierwszoplanową rolę odgrywał Kamil Semeniuk – przyjmujący brał na siebie ciężar gry w najtrudniejszych momentach, a jego udany atak na 23:22 pozwolił Polakom utrzymać dystans.

Po drugiej stronie siatki szalał jednak Merrick McHenry, a jego widowiskowe zbicia i czujna gra w bloku mocno dawały się we znaki naszej defensywie.

Przy stanie 23:23 na boisku rozgorzała prawdziwa wojna nerwów. Podopieczni Nikoli Grbicia robili co mogli, skutecznie odpowiadając blokiem, jednak napędzeni wygraną w poprzedniej partii Amerykanie grali jak natchnieni.

O losach seta zadecydowała pasjonująca walka na przewagi. W tej próbie charakterów więcej zimnej krwi zachowali siatkarze z USA, którzy fianlnie triumfowali 27:25.

Czwarty set Polacy rozpoczęli od prowadzenia 11:9 po świetnym bloku Bartłomieja Lemańskiego, jednak Amerykanie błyskawicznie wyrównali stan rywalizacji.

W środkowej fazie kibice oglądali zaciętą walkę cios za cios, a rywali napędzali skuteczni Jake Hanes oraz Taylor Averill.

Prawdziwą bombą popisał się Hanes, który asem serwisowym o prędkości aż 134 km/h doprowadził do remisu 18:18.

W kluczowym momencie Biało-Czerwoni zachowali więcej zimnej krwi w defensywie i na zagrywce. Wygrana 25:23 przedłużyła szanse Polaków na obronę tytułu mistrzowskiego i przeniosła losy złotego medalu do decydującego tie-breaka!

W ostatnim secie Polacy od samego początku narzucili rywalom bardzo trudne warunki, budując solidną przewagę dzięki świetnej dyspozycji w elementach zagrywki oraz bloku.

Amerykanie, mimo ambitnej walki i wcześniejszego prowadzenia w całym meczu 2:1, w tie-breaku nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na zatrzymanie rozpędzonych podopiecznych Nikoli Grbicia.

Kluczowe punkty w końcówce partii, w tym błędy własne reprezentantów Stanów Zjednoczonych, przypieczętowały ostateczny triumf Polaków i pozwoliły im po raz kolejny wznieść puchar Ligi Narodów.

Polska – USA 3:2 (25:21, 23:25, 25:27

, 25:19, 15:10) 

O autorze: Marta Przybysz

Gdybym miała opisać siebie jednym zdaniem brzmiałoby ono: Kocham ostrą muzykę, dobre wino, whisk(e)y, piłkę ręczną, żużel oraz skoki.

Dołącz do nas:

PRZEKAŻ DALEJ: