W sobotę korzystając z przerwy pomiędzy turniejami tegorocznej Ligi Narodów polskie siatkarki rozegrały towarzyskie spotkanie z Chinkami. W Radomiu lepsze okazały się Biało-Czerwone, które zwyciężyły 3:1.

 

W wyjściowej szóstce zobaczyliśmy dziś: Katarzynę Wenerską, Magdalenę Stysiak, Aleksandrę Grykę, Agnieszkę Korneluk, Martynę Czyrniańską, Martynę Łukasik oraz Aleksandrę Szczygłowską.

 

Od pięciu punktów straty do seta przegranego na przewagi

Początek meczu był trudny dla polskiej drużyny. Najpierw zablokowana została Stysiak, a później piłkę w aut posłała Łukasik (0:3). Tę passę przełamał skuteczny atak Stysiak. Choć z dobrej strony pokazała się Gryka, to po chwili przewaga Chinek wzrosła już do 5 punktów (9:4). Polki miały ogromne kłopoty w przyjęciu. Po przerwie na życzenie Lavariniego w punkt przyjęła Łukasik, a kolejne oczko dołożyła Gryka. Po kolejnych udanych akcjach ze strony Biało-Czerwonych i asie Łukasik dystans nieco zmalał, jednak Chinki utrzymywały swój wysoki poziom. Kiedy na zagrywce pojawiła się Aleksandra Gryka i odrzuciła rywalki od siatki Polki doprowadziły do remisu (11:11), zaś o czas poprosił trener rywalek.

Po kolejnych udanych zagraniach ze środka nasze reprezentantki wyszły na prowadzenie (13:11). Chinki szybko odrobiły straty (13:13) i od tego momentu wynik oscylował wokół remisu aż do dwóch punktów z rzędu zdobytych przez rywalki (17:19). To skłoniło naszego trenera by sięgnąć po drugi time-out. Polki dwoiły i troiły się w defensywie, raz po raz blokując rywalki, jednak do odrobienia wciąż pozostawało jedno oczko (20:21). Chwilowo inicjatywę przejęły Azjatki (23:21), lecz po dobrym serwisie Korneluk Polki doprowadziły do wyrównania (23:23), co zwiastowało nerwową końcówkę. Ostatecznie, po wyrównanej batalii Chinki wygrały premierową odsłonę 27:25.

 

Koncertowa partia Biało-Czerwonych!

Drugi set rozpoczął się od czteropunktowej przewagi Biało-Czerwonych. To już na starcie wymusiło wzięcie czasu na trenerze Chinek. Przekazane wskazówki nie przyniosły jednak rezultatu, bowiem Polki grały fantastycznie w każdym elemencie i zwiększyły dystans aż do siedmiu oczek (7:0). Rewelacyjnie w bloku pokazała się Korneluk. Do końca tej partii nasze siatkarki kontrolowały wydarzenia na parkiecie i wygrały niezwykle pewnie 25:12, doprowadzając do remisu w całym spotkaniu (1:1).

 

Polki na prowadzeniu w meczu!

Na początku trzeciej partii skutecznym atakiem popisała się Weronika Centka-Tietianiec, która pojawiła się na boisku. Na parkiecie znalazła się również Magdalena Jurczyk. Pierwsza faza tej odsłony była wyrównana, a żadna z drużyn nie potrafiła zbudować wyraźnej przewagi. Po dobrym uderzeniu Jurczyk oraz asie serwisowym Łukasik, to Polki odskoczyły na 8:4. Po słabszym momencie i kilku zablokowanych atakach o czas poprosił Lavarini. Od tego momentu Biało-Czerwone ponownie dominowały i powiększyły prowadzenie do ośmiu punktów (15:7). Swoje punkty dołożyła również Malwina Smarzek, która pojawiała się na podwójnych zmianach wraz z Alicją Grabką. W końcówce swoje szanse dostały również przyjmujące: Paulina Damaske i Julita Piasecka. Nasze siatkarki, mimo dużych rotacji w składzie wygrały w tej odsłonie z ogromną przewagą 25:14, co dało im prowadzenie w całym meczu 2:1.

 

Zwycięstwo Biało-Czerwonych!

Czwartą partię Polki rozpoczęły w składzie: Damaske, Smarzek, Grabka, Centka-Tietianiec, Piasecka, Jurczyk, Łysiak.

Polki błyskawicznie wyszły na prowadzenie 3:1. Chinki jednak nie zamierzały się poddawać i doprowadziły do remisu (4:4), a chwilę później wyszły na prowadzenie. Po kolejnym złym przyjęciu (4:6) o czas poprosił Lavarini. Po powrocie na parkiet i udanych atakach Piaseckiej, to nasze reprezentantki znalazły się z przodu (9:7). Od tej chwili reprezentantki Polski przejęły inicjatywę i konsekwentnie utrzymywały przewagę. Ostatecznie Biało-Czerwone zwyciężyły 25:16, a w całym spotkaniu 3:1.

 

Już w środę oba zespoły zmierzą się w ćwierćfinale Ligi Narodów.