Aluron CMC Warta Zawiercie wygrywa polski hit na otwarcie Ligi Mistrzów!
Wicemistrzowie Polski po kapitalnym boju pokonali Asseco Resovię Rzeszów 3:1

W Sosnowcu kibice zobaczyli dokładnie to, czego oczekiwali od polskiego pojedynku w Lidze Mistrzów: tempo, emocje, zwroty akcji i siatkówkę na najwyższym europejskim poziomie. Choć to Asseco Resovia Rzeszów lepiej weszła w mecz i po heroicznym, trwającym ponad pół godziny secie objęła prowadzenie, to ostatecznie komplet punktów powędrował do Aluron CMC Warty Zawiercie. Jurajscy Rycerze zwyciężyli 3:1, pokazując charakter, siłę ofensywną oraz stabilność, która w końcówkach seta bywa kluczowa.

Od początku spotkania obie drużyny prezentowały wysoki poziom, grając punkt za punkt. Warta mogła objąć prowadzenie po świetnych fragmentach Kwolka, Bołądzia i Bieńka, jednak po drugiej stronie siatki nieomylny był Butryn. To właśnie on niósł Resovię w kluczowych momentach – kończył trudne piłki, przełamywał blok i pewnie atakował przy potrójnej obronie gospodarzy.

Set zakończył się dopiero przy stanie 32:34, gdy Cebulj popisał się asem serwisowym. Rzeszowianie wygrali partię po niesamowitej wymianie ciosów, a Butryn zdobył w niej aż 14 punktów.

Po przegranej partii Warta nie tylko nie pękła, ale wręcz podkręciła tempo. Zespół Michała Winiarskiego zdominował środkową część seta – świetnie działał blok, a Tavares umiejętnie rozrzucał piłki do Russella i Bołądzia. Ten ostatni szczególnie odpalił, kończąc niemal wszystko na prawej stronie.

Resovia walczyła, jednak Warciarze przejęli kontrolę i po skutecznym ataku Bołądzia oraz bloku na Butrynie wygrali 25:22.

To była partia, w której Warta pokazała pełnię swoich możliwości. Rzeszowianie byli bezradni wobec perfekcyjnie funkcjonującego systemu gospodarzy – przyjęcie, środek, skrzydła, kontratak, blok… wszystko działało.

Bołądź grał jak w transie, Russell dołożył ważne kontry, a Bieniek i Zniszczoł wyczyszczali siatkę blokiem. Resovia popełniała coraz więcej błędów, nie potrafiąc znaleźć sposobu na rozpędzających się gospodarzy.

Set zakończył się wynikiem 25:16, co odzwierciedla pełną przewagę zawiercian.

Rzeszowianie wiedzieli, że to ich ostatnia szansa. Butryn nadal grał wybitnie, a Cebulj i Szalpuk dokładali punkty, jednak Warta była po prostu bardziej konkretna. Kluczowy okazał się fragment od stanu 7:7 – skuteczne kontry Kwolka i Russella oraz mocne akcenty Bołądzia pozwoliły gospodarzom odskoczyć.

Resovia próbowała jeszcze podrywać się serią zagrywek, ale gospodarze zachowali zimną krew. Decydujący punkt to atak Russella po bloku, który ustalił wynik na 25:20 i dał Warcie komplet punktów.