To miał być kolejny pewny krok w stronę czołówki. Tymczasem na zakończenie 22. kolejki PlusLigi w stolicy doszło do sporej niespodzianki. PGE Projekt Warszawa przegrał przed własną publicznością z Cuprum Stilonem Gorzów 0:3. Goście zagrali pewnie, konsekwentnie i bez respektu dla wyżej notowanego rywala.
Początek należał do gospodarzy. Po asie Jurija Semeniuka było 6:4 i wydawało się, że warszawianie złapali rytm. Szybko jednak inicjatywę przejęli goście. Chizoba Neves Atu regularnie omijał blok Projektu, a przy stanie 10:10 asem odpowiedział Kamil Kwasowski. Od tego momentu przewaga powoli przechodziła na stronę przyjezdnych. Projekt miał problemy w przyjęciu, brakowało cierpliwości w ataku. Końcówka seta należała do Cuprum – as Krzysztofa Rejny ustawił decydujące akcje, a partia zakończyła się 25:20 dla gości.
Druga odsłona długo toczyła się punkt za punkt. Obie drużyny pilnowały side-outu, żadna nie mogła odskoczyć. Projekt próbował przyspieszyć grę, ale brakowało mu regularności. Linus Weber przeplatał dobre akcje błędami, a Bartosz Bednorz nie mógł wejść na swój najwyższy poziom.
W decydującym fragmencie seta ciężar gry wziął Mathis Henno. Jego skuteczność pozwoliła Cuprum odskoczyć na kilka punktów przewagi. Warszawianie próbowali odrabiać straty, ale dystans był zbyt duży. Błąd serwisowy zakończył partię – 25:22 i 2:0 dla gości.
Trzeci set to pełna kontrola Cuprum. Szybkie 3:0 po asie Kwasowskiego ustawiło tempo gry. Henno kończył niemal każdą piłkę i napędzał zespół. Przewaga rosła błyskawicznie: 8:3, 16:10, 20:12.
Projekt rotował składem, szukał impulsu, ale nie był w stanie przełamać rozpędzonego rywala. Goście grali prosto, skutecznie i wykorzystywali każdy błąd gospodarzy. Ostatni atak Henno przypieczętował zwycięstwo 25:19 i sensacyjne 3:0.
Dla Cuprum Stilonu Gorzów to ogromny krok w stronę utrzymania. Dla PGE Projekt Warszawa – poważne ostrzeżenie. W kluczowej fazie sezonu takie przestoje mogą kosztować bardzo dużo.
Zostaw komentarz