Maks Kaśnikowski świetnie spisuje się w Kanadzie. Biało-Czerwony najpierw wygrał turniej ITF M25 w Montrealu, a w Drummondville jest już w ćwierćfinale. Ranga tego turnieju to ATP Challenger 75. Polak wygrał już siedem meczów z rzędu! 

Maks Kaśnikowski awansował do ćwierćfinału Challengera 75 w Drummondville, choć jego droga do kolejnej rundy była pełna zwrotów akcji. Polak przeszedł dalej po tym, jak Michael Mmoh poddał mecz w decydującym secie.

Początek pojedynku nie układał się po myśli Kaśnikowskiego. Grał nierówno, notował sporo błędów i szybko stracił dwa razy serwis, co wykorzystał Amerykanin. Brak stabilności przy własnym podaniu uniemożliwił Polakowi nawiązanie walki w pierwszej partii, zakończonej wynikiem 1:6.

Po krótkiej przerwie obraz gry zmienił się jednak diametralnie. Kaśnikowski zaczął trafiać z głębi kortu, a jego tempo wymian wyraźnie wzrosło. Efektem było szybkie przełamanie na 2:0. Choć w kolejnym gemie miał dwie piłki na utrzymanie serwisu, Mmoh odrobił stratę, lecz nie na długo. Polak ponownie odebrał mu podanie, wychodząc na 3:1. Nerwowa końcówka przyniosła jeszcze jedno przełamanie na korzyść Amerykanina, ale dwa podwójne błędy jego rakiety w ostatnich minutach zadecydowały o tym, że set padł łupem Kaśnikowskiego – 6:4.

Trzecia partia nie potrwała długo. Mmoh wyglądał na coraz bardziej ograniczonego fizycznie, co Polak skrzętnie wykorzystywał. Szybko odskoczył na 4:0, a po chwili Amerykanin zdecydował się zakończyć mecz, nie będąc w stanie dalej rywalizować na odpowiednim poziomie. Dzięki temu Kaśnikowski zapisał na swoim koncie awans do ćwierćfinału.

Było to dopiero drugie spotkanie obu tenisistów. Trzy lata temu, również w Drummondville, na tym samym etapie lepszy okazał się Mmoh. Tym razem jednak Kaśnikowski wyrównał rachunki i jednocześnie przedłużył swoją serię zwycięstw do siedmiu meczów, po triumfie w ITF M25 w Montrealu.

W walce o półfinał Polak zmierzy się z najwyżej rozstawionym Kanadyjczykiem, Liamem Draxlem. Stawką będzie pierwszy od czerwca ubiegłego roku awans Kaśnikowskiego do najlepszej czwórki turnieju rangi Challenger. Biało-Czerwony ma przed sobą bardzo trudne zadanie.