Olaf Pieczkowski i Maks Kaśnikowski mają za sobą dwa naprawdę udane tygodnie, w których pokazali, że potrafią trzymać wysoki poziom na różnych kontynentach i w odmiennych warunkach. Obaj regularnie meldowali się w końcowych fazach turniejów, dorzucając kolejne zwycięstwa, Choć nie wszystko ułożyło się po ich myśli w decydujących momentach, forma, jaką zaprezentowali, jasno pokazuje, że w przyszłym sezonie mogą sporo namieszać!
Olaf Pieczkowski po raz drugi z rzędu dotarł do finału turnieju ITF M15 w Manamie, jednak ponownie zabrakło mu jednego kroku do tytułu. W decydującym meczu Polak przegrał z Nino Ehrenschneiderem 4:6, 4:6, mimo że w wielu fragmentach potrafił narzucić przeciwnikowi swoje tempo gry.
Pierwszy set wymknął mu się po przełamaniu w środkowej fazie partii, a choć Pieczkowski starał się odrobić stratę, Niemiec zachowywał większą stabilność w kluczowych wymianach. W drugiej odsłonie sytuacja wyglądała jeszcze trudniej — Ehrenschneider odskoczył na 5:0, lecz Polak imponująco walczył do końca, wygrywając cztery kolejne gemy i mając nawet szansę na wyrównanie. Nie wykorzystał jednak żadnego z break pointów, a rywal zamknął finał przy pierwszej piłce meczowej.
Mimo niepowodzenia występ w Manamie był dla Pieczkowskiego kolejnym potwierdzeniem dobrej formy w ostatnich tygodniach. Regularne dochodzenie do finałów pokazuje, że jego gra zmierza we właściwym kierunku, a zdobyte doświadczenie może zaprocentować już w kolejnych startach na poziomie ITF.
Maks Kaśnikowski zatrzymał się w półfinale Challengera 75 w Drummondville, przegrywając z Daniilem Glinką 1:6, 6:7(4). Estończyk od początku narzucał agresywny styl gry i wywierał dużą presję na podaniu Polaka – miał m.in. break pointy w trzech gemach serwisowych Kaśnikowskiego. Mimo że Polak starał się odrobić straty, szczególnie w drugiej partii, nie zdołał zamknąć decydującego tie-breaka, co zadecydowało o jego porażce.
Dla Kaśnikowskiego to koniec ośmiozwycięskiej passy w tym turnieju. Mimo porażki w półfinale, jego występ w Drummondville to ważny krok, który potwierdził dobrą formę i zebrał cenne punkty rankingowe. Teraz Polak będzie musiał zastanowić się nad kolejnym planem startów, korzystając z doświadczeń zdobytych w Kanadzie.
Zostaw komentarz